Jak krowie na rowie.
Sernik w kawalkach.
Bierzemy 5 jajek. Oddzielamy bialko od zoltka, bialko idzie do robota, zoltko do duzej michy.
Ubijamy bialko na ekstra sztywno, do zoltek dodajemy 5 kopiastych lyzek Canderel (o konsystencji sniegu, nie maki, tych sypkich maczystych nie wiem ile lyzek)
Kopiasta lyzka budyniu bez cukru (tu – krowkowy)
Dodajemy smak waniliowy.
Dodajemy sera. Tu – opakowanie fromage fraise (500g) i Linessy soft cheese (200g)
Mieszamy zawartosc michy.
Zamieszane wyglada tak:
Dorzucamy ubite bialko do michy. Ma byc ubite tak, ze bardziej sie polamie niz wleje.
Powoli mieszamy (podbierajac lejace ciasto spod spodu i wylewajac je na pianke), az papa bedzie w miare jednolita, za to puchata.
Przekladamy do formy (tu silikonowa)
Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni, po 70 minutach zmieniamy temperature na 120 i niech sobie w niej odpoczywa jeszcze z 10 minut. wylaczamy. Pozwalamy wystygnac powoli. Wyjmujemy z piekarnika.
Cierpliwosci to ja niestety nie mam, wiec wyjmuje goracy i on potem troche flaczeje, ale pyszny jest i tak.
OM NOM NOM!











