RSS
 

Sernik krok po kroku

24 sty

Jak krowie na rowie.

Sernik w kawalkach.

Bierzemy 5 jajek. Oddzielamy bialko od zoltka, bialko idzie do robota, zoltko do duzej michy.

Ubijamy bialko na ekstra sztywno, do zoltek dodajemy 5 kopiastych lyzek Canderel (o konsystencji sniegu, nie maki, tych sypkich maczystych nie wiem ile lyzek)

Kopiasta lyzka budyniu bez cukru (tu – krowkowy)

Dodajemy smak waniliowy.

Dodajemy sera. Tu – opakowanie fromage fraise (500g) i Linessy soft cheese (200g)

Mieszamy zawartosc michy.

Zamieszane wyglada tak:

Dorzucamy ubite bialko do michy. Ma byc ubite tak, ze bardziej sie polamie niz wleje.

Powoli mieszamy (podbierajac lejace ciasto spod spodu i wylewajac je na pianke), az papa bedzie w miare jednolita, za to puchata.

Przekladamy do formy (tu silikonowa)

Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni, po 70 minutach zmieniamy temperature na 120 i niech sobie w niej odpoczywa jeszcze z 10 minut. wylaczamy. Pozwalamy wystygnac powoli. Wyjmujemy z piekarnika.

Cierpliwosci to ja niestety nie mam, wiec wyjmuje goracy i on potem troche flaczeje, ale pyszny jest i tak.

OM NOM NOM!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii przepisy

 

Czlowiek to jednak jedna wielka kupa jest.

05 sty

Co udowodnila waga w ostatnich dniach. Po tym calym obzarstwie a glownie po prostu jedzeniu zlych rzeczy, a juz szczegolnie zapuentowanie wielkim zestawem w BK waga poszla do gory o pare kilo, stawiajac mnie w przedzialce trzycyfrowej. nic przyjemnego. kiedy 2go zaczelam swoje przepisowe 5 dni proteinowych liczylam na to, ze dobije do dwucyfrowego znowu. nie liczlam absolutnie na to, ze nagle ruszy prawie 4kg w niecaly tydzien.

nie ludze sie, ze nagle zrzucam tluszcz szybciej, wiem, ze to zlogi (vide tytul) i tak dalej. ale to dowodzi przynajmniej tego, ze nawet w grudniu troche schudlam, co jest sympatyczne, a jakze.

jedyne, z czym walcze w tej chwili to to, ze jestem zmeczona/leniwa i nie chce mi sie gotowac, wiec zyje o jogurcikach i jajecznicy. mam jakis potworny wstret przed dotykaniem i przygotowywaniem surowego miesa. mam nadzieje, ze to szybko minie, bo TZta na przejecie gotowania nie namowie.

 

PS. w zwiazku z brakiem odzewu a propos przepisow postanowilam sie nie przemeczac :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii blog

 

przepisy tu?

03 sty

w sieci sa milyjony blogaskow z przepisami. ja nie chce specjalnie krasc przepisow od innych, mimo ze w wiekszosci tam tez sa kradzione, czasem troche modyfikuje te przepisy i udoskonalam, ale nie sa to zmiany na tyle duze, zeby traktowac te przepisy jako „moje”.

mam anglojezyczna stronke, na ktorej czesc tych przepisow moich i nie moich jest, tlumaczona i zregionalizowana jesli chodzi o dostepnosc i rodzaje produktow.

nie mam tu zadnych analityksow, wiec nie wiem ile osob w ogole tego bloga czyta, bo jak dieta mi mila, komencic to nie ma komu, ale rozumiem, co tu komencic i ile razy mozna po glowce poglaskac :) , wiec nie wiem czy jest w ogole sens tu zamieszczac jakiekolwiek przepisy. wiecie, ze wiekszosc mam zkotemwkuchni albo od sliweczki. nie chce mi sie starac na nic, bo ja te przepisy juz mam po angielsku gdzie indziej, wiec dajcie znac jesli uwazacie, ze tu sie tez nalezy.

ten blog jest i zawsze bedzie raczej moim pamietnikiem niz blogiem roku, wiec tez nie chce mi sie robic w nim rzeczy pod przyszla wieksza publiczke. wystarcza mi, jesli czytaja go zainteresowani znajomi i czerpia inspiracje lub supportuja i kibicuja po cichu lub glosno.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii blog

 

po stokroc!

28 gru

moj setny wpis na blogu jakos smutnym bedzie. mimo, ze doskonale wiem, ze przytylam, jak dzisiaj stawalam na wiificie to mialam cien nadziei, ze moze sie zaskocze i ze moze akurat schudlam od skakania na koncertach i tak dalej. no coz, niestety nie.

przytylam od ostatniego wazenia 11 dni temu. przytylam 2.3kg, co postawilo mnie w niechlubnej wadze 3cyfrowej, moja aktualna waga to 101.1. nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem, bylam przygotowana na takie konsekwencje zapracowanej zimy, pozostaje zakasac rekawy i wrocic do serniczkow i dukanskich burgerow, prawdaz. w zasadzie to calkiem chetnie, jedzenie niedukanskie dobrze mi robi w podniebienie co prawda, ale na pewno daje mi mniej energii i dobrego samopoczucia dlugotrwalego, niz proteinki.

postanowialam w ramach kary nie kupowac sobie zadnych wiekszych spodni „tymczasow” tylko sie wpakowywac w te co mam, o.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii blog, osiagniecia

 

Bezu bezu bez bez bez

28 gru

Po kilkukrotnym failu bezowym udalo mi sie zrobic bezy, ktore przypominaja mocno wersje cukrzana.  Jedyna roznica to ta, ze w moich srodek byl bardziej piankowaty niz lepki lub suchy. Problem z przepisem na bezy jest, ze bezy sa temperamentne i od temperatury bialek, wilgotnosci itp zalezy wynik ostateczny, stad pewnie za kazdym razem wyjda troche inne.

Jest to kawalek przepisu na tort skads z internetu lekko zmodyfikowany na potrzeby dukanskie, oczywiscie.

6 bialek, z jajek o temperaturze pokojowej

6-7 kopiastych lyzek slodzika Canderel lub Splenda do wypiekow (to slodzik granulowany w platuniach malutkich. polskiego sypkiego slodzika bedzie pewnie mniej, trzeba probowac)

1 lyzeczka octu winnego

Ja pieke bezy na silikonowej plachcie, pewnie na papierze do pieczenia tez sie da.

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. W tym czasie bialka ubijamy na sztywno ze szczypta soli. Gdy masa jest sztywna dodajemy lyzeczke octu, miksujemy. Potem wsypujemy lyzka po lyzce slodzik, ciagle miksujac.  Masa zacznie sie robic blyszczaca i mega sztywna, nie bedzie chciala opuscic miski nawet jak sie w nia popuka. Wtedy mozna ewentualnie dodac jakiegos aromatu. formowac dowolne ksztalty na macie silikonowej,  pieczemy w 180 stopniach przez 5 minut, potem uchylamy drzwiczki piekarnika, zmniejszamy temperature do 140 stopni i pieczemy kolejne 90-100 minut.

Naprawde wazne jest, zeby masa byla bardzo bardzo dobrze ubita zanim wyladuje na blasze.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii przepisy

 

diety brak. wroci w styczniu.

27 gru

nie chcialabym, zeby bylo tak, ze jak obsuwa mi sie dieta, to szybciutko przestaje pisac, zeby nie bylo sladu. bo poprzednimi razami tak bylo i potem brakowalo mi tych wpisow z „co sie stalo”.

w moim zawodzie, ktory z powodow finansowych wykonuje PO pelnym etacie biurowym, grudzien jest najbardziej zajetym miesiacem. nie wszystkie przedsiewziecia grudniowe sa platne, bo mnostwo charytatywek idzie, ale te co sa platne pozwalaja na zaplacenie styczniowych rachunkow, wiec sie zapierdziela jak male autko. z okazji, ze sie zapierdziela glownie poza domem, to nie ma szans, zeby nie zwariowac od prob jedzenia dietetycznego. wobec czego na grudzien zrobila sie dyspensa, ktora potrwala do wczoraj wieczora. od dzisiaj od nowa dietetycznie.

na pewno jest makabra wagowa. postanowilam sie zwazyc jutro rano, zeby okreslic zniszczenie. i starac sie nie grzeszyc w sylwestra za bardzo, i od 1go lecimy juz pelnym cyklem 5/5.

beda milestony po drodze, ale duzy  nastepny – to 85kg. nie wiem za ile kilo to bedzie, jutro rano sie dowiem :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii blog

 

w grudniu po poludniu

10 gru

Zostaje w wadze dwucyfrowej mimo grudnowego koszmaru zajetosci i spadku motywacji (bo jednak ciuchy w normalnym sklepie moge juz kupic, nie jestem juz zawsze najgrubsza w zasiegu wzroku i tak dalej). Pozwalam sobie na czestawe wybryki, ale to wyjsciowe tylko. w domu nadal panosza sie tylko i wylacznie dukanskie specjaly, tylko nie ma komu i kiedy nic ugotowac, przez co je sie rzadko, duzo i czesto poza domem (do konca grudnia bowiem w domu bywam tylko spac i uprac ciuchy).

Z drugiej strony im mniej chudne tym bardziej sie sobie wydaje tlusta. Pewnie to jest to co lapie dietaczanki, kiedy nie moga sie przestac odchudzac, bo ciagle sie sobie wydaja za grube. jak sie czlowiek przyzwyczail do spadku 20kg w tam 3 miesiace to potem spadek 1kg w 2 miesiace jest frustrujacy. i ten strach, ze jeszcze jedna wystawna krismasowa kolacja i spadek zamieni sie w nabytek, ze jak sie raz zmieni na plus to potem juz bedzie plusowac z powrotem. ze sie przestane kontrolowac i wroce do nalogu.

Otylosc, taka prawdziwa chorobliwa, smiertelna wrecz otylosc ma pewnie zawsze powiazania z psychika. w przyczynach, albo w skutkach, or both.

Poza tym blog.pl przeniosl sie do WordPress, co jest swietne, zmienilam na mocno randomowy wyglad w tej chwili, byc moze bede przenosic bloga na wlasna domene, wiec nie bede tu za duzo grzebac. ale mowic, jesli cos bardzo nie dziala :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii blog

 

kajam sie

22 lis

po pieknym wpisie dzisiejszym, majac pelna lodowke, zamowilam sobie kolacje  z chinskiego tejkeueja. wlacznie z bardzo zlymi rzeczami, przeciwnie do diety wszystko. mam nadzieje, ze sobie zapamietam.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

rozluznienie organizmu

22 lis

przy takim spadku sie te diete bierze troche for granted. uprawia male grzeszki na poczet wygody, ustawia dni P i PV jak badz czasami, bo akurat podroz, bo cos tam, bo dzien zajety. a waga i tak spada powolusku. jedyne, czego musze sie wystrzegac, bo zauwazylam rozluznienie rygoru, to ilosc wypijanej wody. Duzo pracy i malo czasu powoduje malo picia, jak na warunki dukanskie, oraz chec picia czegos innego niz woda. czyli duza kawa rano, potem troche wody z sokiem, potem pepsi. niedobrze. nerki mnie nie bola, ale ja nie wiem jak bola nerki, wiec w sumie skad mam wiedziec, czy nie bola :)

ciekawostka pomiarowa – jakos tak sie zmierzylam od niechcenia od rana i mi sie spodobalo.
Pas – spadek z 134cm do 110cm
Biodra – z 148cm do 127cm
Waga – z 129.8 do 98.5
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

nie spiesze sie

18 lis

dosc sporo grzesze, po pierwsze bo zima, po drugie, bo jak co roku przed swietami mam totalnie pelen kalendarz, a w tym roku dodatkowo przeciez pelen etat do tego. wiec zdarza mi sie faktycznie wciagnac rzeczy niepozadane. na razie nie roi mi to na plus specjalnie, ciagle spadam, w tej chwili jest 98.6kg,na 95 do 2.12 nie licze, bo jak wyzej, ale i tak jest niezle.

Swiat i wiifit zaczely mnie postrzegac inaczej, swiat, po przesyla mi przystojnych chlopcow, ktorzy przechodzac figlarnie szczypia mnie w obleczony w moje ultymatywne jeansy (tak! wchodze i wygladam srodze!!!) posladek, wiifit natomiast zaczal mnie przesuwac w dol skali BMI w kategorii "OBESE", co jest sukcesem, bo wczesniej tenze wiifit nie mial dla mnie skali wogle.
nastepny milestone bedzie albo dwojka z przodu BMI albo osemka z przodu wagi.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii